czwartek, 1 kwietnia 2010

Cisza na półce

Z okazji 1 kwietnia dzisiaj zupełnie na poważnie, czyli krótki przegląd nowości, które ostatnio wylądowały w mojej domowej biblioteczce (i zagoszczą tam na stałe).
W większości oczywiście komiksy bez słów.
Po pierwsze:
Yuichi Yokoyama, 43-letni japoński malarz, rysownik komiksów i ilustrator mieszkający w Tokio, który od kilku lat nieźle miesza w głowach czytelnikom, zarówno na swoim terenie jak i we Francji i USA.

„Travel”, czyli całkowicie „niema” podróż (jak przystało na japońską technologię, cholernie szybką koleją):




„New Engineering”, czyli onomatopeje po japońsku (w wersji amerykańskiej przetłumaczone w przypisach):




Oj tak, to też jest „manga”:




Po drugie:
Nicolas Presl, rzeźbiarz, a przede wszystkim autor niemych komiksów, współpracujący na codzień z wydawnictwem Atrabile.

„Priape”, czyli jakże modny ostatnio coming-out , tyle, że w starożytności (i bez Rickiego Martina).




„Divine colonie”, czyli o seksualnych i religijnych rozterkach młodego konkwistadora.



„Fabrica”, kameralna mieszanka „Listy Schindlera” z „Fahrenheit 451” podlana sosem z delikatną nuta smakową Picassowskiej „Guernicy”.





Po trzecie:
Moebius (chyba nie muszę przedstawiać?)

„40 Days dans le Desert B”, czyli to co u Moebiusa najlepsze (każda, nawet najdrobniejsza kreska, po prostu masakruje) i to co u Moebiusa najdziwniejsze (mój chory umysł podpowiada, że Moebius zobaczył co mogłoby się zdarzyć, gdyby zamiast Chrystusa na pustyni wylądował Jodorowsky):



3 komentarze:

kendo pisze...

Najlepiej się prezentuje "Divine colonie" i - co oczywiste - Moebius.
Ale nic z tych rzeczy mnie tak nie urzekło, jak to co widziałem na tym blogu jakiś czas temu, czyli historyczne rysunki Szymona Kobylińskiego.

turucorp pisze...

ech, to zupelnie nie tak.
patrzysz na rysunki a nie na komiks, a to tak jakby oceniac film ogladajac pojedyncze,nieruchome zdjecia.
Kobylinski NIGDY nie narysowal komiksu z taka klasa, z jaka tworzyl ilustracje, nie rozumial narracji i poetyki komiksu.
Moebius jest genialnie narysowany, ale to pojedyncze rysunki (jeden na stronie) polaczone bardzo umownie w sekwencyjna calosc.
Jak dla mnie najciekawiej JAKO KOMIKSY wypadaja "Travel" i "Fabrica".
Ale to oczywiscie moje, calkowicie subiektywne i prywatne zdanie.

pszren pisze...

super te japońskie onomatopeje!

Kanon nieoczywisty (cz. 3, adaptacje)

Nie ukrywam, że mam od zawsze problem z komiksowymi adaptacjami literatury, bo o ile filmowcy traktują bardzo często materiał wyjściowy jako...