niedziela, 19 grudnia 2010

UK

Z okazji chwilowego wstrzymania lotów do Polski przez Wizzair i British Airways, proponuję szybki rzut oka za kanał.

-Po pierwsze, wydawnictwo Nobrow, czyli świetnie wydawane komiksy, artbooki i książki dla dzieci w nakładach 3 do 5 tyś., oraz ich druga linia wydawnicza: książki, postery i komiksy „robione ręcznie” w nakładach rzędu 100 egz. Ceny zabójcze, ale warto przynajmniej wirtualnie pooglądać.

-Po drugie, Woodrow Phoenix i jego „Rumble Strip” z wydawnictwa Myriad Editions, moim zdaniem, graficznie, szczególnie w sposobie narracji, blisko tego, co robi Kuba Woynarowski, kompletny album, więc życzę miłej lektury.

-Po trzecie, niekomiksowo, Jacob Epstein, który do tej pory kojarzył mi się (i zachwycał) jedynie z nagrobkiem Oscara Wilde’a, walnął mnie ponownie między oczy rzeźbą/rzeźbami „The Rock Drill”, które powstały w latach 1913-14:

sobota, 18 grudnia 2010

Przekorne top 10

Ponieważ akcja „Komiks Roku” nabiera rozpędu, a przy okazji wzbudza kontrowersje, (chociaż, na szczęście, nie „śmieszy, tumani i przestrasza”), odczułem nieprzepartą ochotę na rozszerzenie mojej listy.
Rozszerzenie, oczywiście, przekorne, bo nie chce mi się tutaj publikować mojego „top 5/10/15”, ani tym bardziej analizować, dlaczego z mojej wstępnej listy blisko 40 komiksów, wydanych w naszym kraju, ostatecznie zostało 7.
Bo nie lubię rankingów i takie podsumowanie traktuję tylko i wyłącznie, jako specyficzną formę zabawy, którą, przy okazji, uzupełniamy o pewne walory poznawcze, (czyli garść komiksów zagranicznych).
Warto przy tym pamiętać, że ten komiksowy ranking to fragment większej całości, w której „komiks”, jak rzadko kiedy, pojawia się na równych zasadach obok „muzyki”, „filmu” i „gier”.
I tyle.
A wracając do tematu, moja wstępna lista 10 komiksów, których nie przeczytałem w 2010 roku (a które przeczytać chcę/muszę):

„Pour l’Empire” Bastien Vives, Merwan Chabane

„Erzsebet” Emre Orhun, Cedric Rassat

„Les Cahiers Ukrainiens” Igort

„Dimmi la verita” Squaz

„X'ed Out “ Charles Burns

“Nouveaux corps” Yuichi Yokoyama

“Weathercraft” Jim Woodring

“Chateau de sable” Frederik Peeters, Pierre Oscar Levy

“Le fils de l’ours pere” Nicolas Presl

“Cinq Mille Kilometres par Seconde” Manuele Fior

czwartek, 2 grudnia 2010

DIY


Filtrujemy oferty wydawnicze zachodnich wydawców, przeglądamy portale komiksowe i robimy zakupy na amazonach, ebayach i innych milehightach i wydaje się nam, że ogarniamy zachodnie (a przynajmniej francuski i amerykański) rynki komiksowe.
Żyjąc w kraju, w którym z ledwością egzystuje kilka księgarni komiksowych, a ilość wydawanych, w skali roku, komiksów jest określana „zalewem”, bo praktycznie codziennie można kupić coś nowego, wydaje się nam, że można, stosując proste przełożenie jeden do jednego, ogarnąć rynki komiksowe, na których rocznie pojawia się tych komiksów kilka tysięcy.
A potem człowiek, przyzwyczajony do tego, że praktycznie każda księgarnia komiksowa w kraju, ma/stara się mieć w swojej ofercie wszystko, od mainstreamu po ziny, trafia na coś, co właściwie całkowicie umyka poza zakres jego percepcji.
Bo to, że ludzie robią ziny na całym świecie, to gdzieś tam, podskórnie, mam zakodowane.
Ba, mam świadomość, że w wielu miejscach istnieją duże i mocne środowiska twórców (i ich krewnych i znajomych), którzy dobrze się bawią we własnym gronie i nie odczuwają większego ciśnienia, żeby podbijać swoimi komiksami cały świat, a potem pławić się „w dziwkach i majonezie”.
Niemniej, dopiero trafiając w sieci na sklepy/platformy/portale, które zajmują się tylko i wyłącznie taką, czysto zinową, produkcją, uświadamiam sobie, jaka jest rzeczywista skala „rynków komiksowych” na świecie.
Na dobry początek "do obczajenia" dwa sklepy amerykańskie:
PATRYKA
Global Hobo
i jeden australijski:
Bird in the Hand

Kanon nieoczywisty (cz. 3, adaptacje)

Nie ukrywam, że mam od zawsze problem z komiksowymi adaptacjami literatury, bo o ile filmowcy traktują bardzo często materiał wyjściowy jako...