sobota, 18 grudnia 2010

Przekorne top 10

Ponieważ akcja „Komiks Roku” nabiera rozpędu, a przy okazji wzbudza kontrowersje, (chociaż, na szczęście, nie „śmieszy, tumani i przestrasza”), odczułem nieprzepartą ochotę na rozszerzenie mojej listy.
Rozszerzenie, oczywiście, przekorne, bo nie chce mi się tutaj publikować mojego „top 5/10/15”, ani tym bardziej analizować, dlaczego z mojej wstępnej listy blisko 40 komiksów, wydanych w naszym kraju, ostatecznie zostało 7.
Bo nie lubię rankingów i takie podsumowanie traktuję tylko i wyłącznie, jako specyficzną formę zabawy, którą, przy okazji, uzupełniamy o pewne walory poznawcze, (czyli garść komiksów zagranicznych).
Warto przy tym pamiętać, że ten komiksowy ranking to fragment większej całości, w której „komiks”, jak rzadko kiedy, pojawia się na równych zasadach obok „muzyki”, „filmu” i „gier”.
I tyle.
A wracając do tematu, moja wstępna lista 10 komiksów, których nie przeczytałem w 2010 roku (a które przeczytać chcę/muszę):

„Pour l’Empire” Bastien Vives, Merwan Chabane

„Erzsebet” Emre Orhun, Cedric Rassat

„Les Cahiers Ukrainiens” Igort

„Dimmi la verita” Squaz

„X'ed Out “ Charles Burns

“Nouveaux corps” Yuichi Yokoyama

“Weathercraft” Jim Woodring

“Chateau de sable” Frederik Peeters, Pierre Oscar Levy

“Le fils de l’ours pere” Nicolas Presl

“Cinq Mille Kilometres par Seconde” Manuele Fior

6 komentarzy:

Daniel Gizicki pisze...

wyglądają te okładki w przeważającej ilości bardzo zachęcająco. Ale samo zestawienie Komiks roku 2010 trochę dziwne jest mimo wszystko.

turucorp pisze...

Dziwny to jest ten swiat, a ranking jest o tyle ciekawy, ze przynajmniej wszyscy o nim dyskutuja, w mysl zasady "jest ferment- jest dobrze" ;)

Daniel Gizicki pisze...

srerment
wolałbym jednak jasno określoną zasadę a nie taką wolną amerykankę.

turucorp pisze...

od "jasno okreslonych zasad" bedziesz mial ranking np. na forum Gildii, jak co roku zreszta.
Ladnie, grzecznie, bez kontrowersji i we wlasnym, nerdowsko-komiksowym sosie.

Sebastian Frąckiewicz: pisze...

Turu - też bym sobie Empire i nowego Igorta wrzucił na ruszt

Daniel - zaraziłeś się komiksową chorobą malkontenctwa?

Daniel Gizicki pisze...

ojtam zaraz malkontenctwa. Trochę to dla mnie dziwne po prostu

Kanon nieoczywisty (cz. 3, adaptacje)

Nie ukrywam, że mam od zawsze problem z komiksowymi adaptacjami literatury, bo o ile filmowcy traktują bardzo często materiał wyjściowy jako...