piątek, 25 lutego 2011

"najfajniejsze z sieci"

QPA MIĘCI:

"Te wydawnictwom nadaje sie do drukowania komiksow dla gejow lesbijek i prostytutek a nie normalnych ludzi.
Ci pseudointeligenci usiluja nam narzucic popkulture ochlokracji i nalezy ich powstrzymac.Dziwie sie ze w takiej instytucji jak MSZ siedza matoly bo jak inaczej ich nazwac i zamawaija w podejrzanych wydawnictwach drukowanie bzdur"


"Ponieważ wydawnictwo nazywa się "Kultura Gniewu" to rozumiem dlaczego w wycofanym komiksie znalazły się
wulgaryzmy."



"Ciekawe, że znowu wygrała ta sama firma. Śledczy powinni się temu bliżej przyjżeć"


"PRACOWNICY tego wydawnictwa powinni
stracic prace natychmiastowo! To na co PO sobie pozwala to hanba!"


"Dzieci gloduja a te nieloty bawia sie w komiksy?"


"Jako inny uczestnik kultury ( Plastyk z wykształcenia ) oświadczam, że nie ma tu miejsca niszczenie sztuki, ponieważ ta chałtura nie ma nic wspólnego ze sztuką."


"Jaka kultura taka sztuka.
A komiks historyczny jest do luftu. Albo obrzydliwa propaganda a'la zin zin press albo chamstwo a'la kultura gniewu albo obrzydliwa przemoc a'la "Monte Cassino"."


"Jestem nie tylko zniesmaczona ale i ogromnie zbulwersowana.Ten śmieć wydawniczy jest dowodem na to kto pracuje w "kulturze " i jak traktuje publiczne pieniądze.I nie mogę odwołać się do PRL bo na pewno nie zaistniała by tego typu sytuacja -choć na posadach w ambasadach i konsulatach vakowali ludzie po podstawówkach,bez znajomości jakiegokolwiek języka."


"Jednak , jak widzę po wpisach- nie wszystko stracone. Nie wszyscy chcą wulgarnych , debilnych przekazów zwanych górnolotnie sztuką . Dziękuję. Nie wszyscy widzę dali się ogłupić."


"Dlaczego promuje się taką złą , brzydką "sztukę" ? Komu zależy na tym żeby ludzie byli dla siebie wrogami? Dlaczego ludzie uczciwi , dobrze wychowani , wrażliwi , empatyczni , przedstawiani są jako nudni , nieciekawi i traktuje się ich lekceważąco jako frajerów? Dlaczego nie promuje się czytania książek? Dlaczego nawet ludzie wykształceni spłycają rozmowę do samych przekleństw co do tej pory było" przywilejem " obszczymurków i meneli. Dlaczego idą wszyscy na łatwiznę? No dlaczego?"


"jak się promuje pseudoartystów, penisy na krzyżach itp męskie łaźnie. To się ma potem taką kulturę ....Skoro "artyści" nie mają za grosz talentu to muszą szokować, a skoro zbierają za to poklask .... Cesarz jest goły tylko kto pierwszy odważy się to przyznać, skoro tłumy bija brawo."



"Tego nie da się obronić. Taki komiks to śmiec, podobnie, jak urzędnicy, którzy to przepuścili i zapłacili za taki gniot. Dodam jeszcze, że kulturalni ludzie i dobrze wychowana młodzież nie posługuje się takim językiem w towarzystwie, bo to tak, jakby puścić bąka przy stole!"



"Cała ta afera "komiksowa" to część szerszego, niepokojącego zjawiska schlebiania najbardziej prymitywnym gustom, podlizywania się różnym subkulturom. Jak naiwnym trzeba być, aby uwierzyć, że komiks o Chopinie zainspiruje czytaczy komiksów do poznania twórczości artysty. Może pójść jescze dalej - przerobić muzykę Chopina na hip-hop, czy gangsta rap, dodając adekwatne do tych stylów teksty - to dopiero będzie promocja!
Promocja, czy popularyzacja kultury nie może polegać na jej prymitywizowaniu!
Niestety nie wszystko da sie uprościć i obcowanie ze sztuką wymaga niekiedy odrobiny wysiłku intelektualnego ze strony odbiorcy."


"Równie dobrze można nazwać sztuką...... zużyty papier toaletowy,naskładany i zszyty ,bo każdy użyty skrawek miałby inny odciśnięty wzór."


"zgadzam się na nieco większe prawa dla artystów ale za ich własne pieniądze. A te - to raczej na głodujące dzieci"


"Miejscem takiej "kulturalnej" sztuki jest szambo i tam powinno się wrzucić jej przedstawicieli."


"Chamstwo, brak kultury, honoru, świat mierzony stanem konta, to świat obecnych "elit", "awangardy narodu". Pogratulowac."


"ARTYSTĄ TO BYŁ MICHAŁ ANIOŁ ALBO CHAGALL A "twórcy" tego komiksu to jakieś lewackie zwyrodnialce! Takie są fakty!"


"fajny ten nasz rząd, 2.5 miliona bezrobotnych a ci się w artystów bawią, gratulacje dla młodych wykształconych z dużych miast"


"Ja myślałem , że wydała to jakaś grupa oszołomów-anarchistów. teraz słysze, że MSZ to wspierał ? To niełychane, niesamowite. Tych kolesi to zbity ryj już dzisiaj już wyrzucić . I kopa w odbyt a nie odprawę."


"Rzecz w tym, na jakie publikacje przeznacza się PODATNICZE pieniądze.
Awangardowe wydawnictwa promocyjne z wulgaryzmami można produkować z prywatnej kasy,
z podatków po prostu nie można, bo to budzi sprzeciw społeczny i tyle."



"Ja,polski kołtun,nie rozumię komiksu,którego do sztuki nie zaliczam,bo są to rzeczywiście opowieści pisane dla analfabetów,równie cenne jak "twórczość" na ścianach w miejscach publicznych.A autor,jak widać,wychowany na komiksach,jest innego zdania.To jego prawo,ale ja też mam prawo do oceny takich "dzieł sztuki"."



"Komiks trudno nazwac sztuka, to obrazki z minimalna iloscia tekstu, zeby ktos na poziomie IQ20 byl w stanie cos z tego zrozumiec. Bez obrazkow nie da rady, bo przeczyta dwa akapity i sie zmeczy i nic nie zrozumie z tego co przeczytal. Sadzac z tego, co powiedziano wczesniej o fabule tego dziela, nie rozni sie ono niczym od innych. Nazywanie tego sztuka jest dosyc karkolomne, no ale jesli ktos z nia nie obcuje to jak przeczyta (sory obejrzy:)) komiks to bedzie mial swiadomosc kontaktu ze sztuka. Pytanie jest inne, gdzie byli ci debile wtedy kiedy rodzil sie sam (chory) pomysl tego przedsiewziecia. "



"istnieja dobre komiksy historyczne, Kilka lat temu powstal cykl o Poniatowskim i Ksiestwie Warszawskim narysowany stylem mangi. Bardzo dobra rzecz, ladna kreska, dobra akcja, az siechcialo poznawac uwczesna zagmatwana polska historie. Nie bylo wulgaryzmow i przerabiania Poniatowskiego na szefa dresiarzy. A Ostrowkiemu poza lekcjami kultury przydaloby sie kurs rysowania. Nie musi na japonska modle, niech wezmie za wzor sobie Thorgala."


"Ten komiks jest po prostu brzydki i niedobry. Wulgaryzmy robią resztę. To ie jest kołtuństwo, to sobie może wydać ktoś prywatnie, na własne ryzyko i pod własnym szyldem. Ale nie ambasada czy MSZ. 26 lat przeżyłem we Francji, jeździłem na festiwale komiksu w Angouleme i nie uważam się za kołtuna panie dziennikarzu !"


" Jak to jest sztuka, to ja jestem japonski cesarz Mikado. To "sztuka" z tej samej kategorii co krzyz zamurzony w moczu, obraz Matki Boskiej wysmarowany sloniowym lajnem, czy, pardon, kupa owinieta w sreberko.
Jak sobie milosnicy takiej "sztuki" chca owo "sztuke" uprawiac, to neich a) robia to za wlasne pieneidze, b) niech przy jej pomocy promuja siebie a nie Polske, c) niech ja promuja wsrod podobnych sobie"



"Nie konwencjonalny, czyli fałszywy obraz ... wydumany przez, bez wątpienia utalentowanych, ale bezmyślnych młodych ludzi, żeby nie powiedzieć smarkaczy.
Hackerzy to też utalentowani twórcy, a jednak nikt rozsądny nie wynosi ich na piedestał, mimo, że i oni (wielu z nich) potrafi nieuczciwie zrobić coś dobrego dla ogół€ od czasu do czasu.
A jakie piękne dzieła tworzą pedofile i ludzie na haju ... ho, ho
Jednak niewielu powie, że ich dzieła są godnymi upowszechniania, zwłaszcza jako materiały promocyjne średniego państwa w środku Europy.
Wydany komiks nie powinien zostać zniszczony, a powinien zostać "pomnikiem" ostrzegającym przed głupotą i zadufaniem części artystów (bardziej tak zwanych artystów) i bezmyślnością niektórych krytyków kultury i polityków."



"po przeczytaniu informacji, że niemiecki wydawca rezygnuje z dofinansowania polskiego Ministerstwa, wszystko jest OK. Teraz, jak przypuszczam, wydawca sprzeda "to" w ilości 10 egzemplarzy zwolennikom wolności języka i wszelkich innych wolności i ... na jakiś czas skutecznie wyleczy się z entuzjazmu do tego typu inicjatyw. (Chociaż, w związku z medialną wrzawą i wyłącznie z tych powodów, sprzeda jeszcze tym razem cały nakład). Gdyby jednak od początku nie było dotacji, oczywiście bzdet by nie powstał lub powstałby i sprzedałby się w rzeczonych 10 egz. a wtedy nie powstałby kolejny bzdet."


"...a On tam przecie siedział bidul śród ziemi niegościnnej, wina, kobiet, bagietek i kawy czarnej i ze łzą w oku komponował nasze, swojskie nuty o wierzbie, gęsiach i pastuszkach płowowłosych..."


Wszystko powyżej z zachowaniem oryginalnej pisowni.
Reasumując:
-zastanawiam się co to za specyficzne lobby z tymi "głodnymi dziećmi"?
-zastanawiam się również nad sugestiami, że twórcy, wydawcy i czytelnicy komiksów nie płacą podatków (skoro komiks wydano za pieniądze tylko "tych, którym komiksy najwyraźniej przeszkadzają")
Warto również pamiętać, że mówimy tu o "WIELKIEJ KASIE", czyli sumie, za którą można kupić np. dwa koła do KTO "Rosomak" (zamiast jedzenia dla biednych dzieci).

A jeżeli rację, w ostatecznym rozrachunku, będzie miał Adam "Mamut" Radoń i jeżeli np. odmowa dotacji dla "Miasta Komiksów" w Stalowej Woli jest pierwszym "efektem rykoszetu"?
No cóż, pożyjemy-zobaczymy.
Ja tam jestem dumny, że udało mi się opublikować w KG i mam zamiar eksponować to przy każdej możliwej okazji.
A dzisiejszy wyraz twarzy mojej matki, kiedy przypomniałem jej, że to to "złe wydawnictwo" - bezcenny :)

Edit:
I jeszcze na koniec najlepsze, wyobraźcie sobie, że ta cała zadyma, wszystko to co powyżej cytowane (i setki innych, "życzliwych" postów na sieci) to teksty wielbicieli Chopina? Ludzi, którzy deklarują wyższą wrażliwoć, empatię, udochowienie niedostępne przecietnemu "ludkowi z pop-plebsu". Ludzi szlachetniejszych dzięki uszlachetniającemu kontaktowi z wyrafinowaną formą muzyki itd. itp.
Jakby mi ktokolwiek zasugerował jeszcze kilka dni temu, że melomani spod znaku muzyki klasycznej, zafundują "cweloholokaust" całemu komiksowi w tym kraju, to bym mu popukał w głowę.
A tu proszę.

wtorek, 22 lutego 2011

cweloholokaust


wqrw

Za państwowe pieniądze się nie przeklina i nie stosuje wulgaryzmów.
Trzeba być jak komisarz Halski, który nie przeklina, bo dostaje pieniądze od państwa.
acha, i nie wolno rzucać cienia na posągowe autorytety moralne.

wqrw

praski społecznik Janusz Owsiany
prezes zarządu Elżbieta Szmidt
Blogmedia24
Marta Kaczyńska
MSZ
Gabriele Lesser

wqrw

Listopad roku 2009, Krzychu Ostrowski wrzuca na bloga roboczą wersję "Chopina", komiks wisi tam do dzisiaj, KAŻDY może go przeczytać (no dobra, trzeba trochę wysiłku włozyć w rozczytanie tekstów), KAŻDY miał ROK czasu na zapoznanie się z tym komiksem.
To jedyny komiks z antologii, który jest dostepny online.
Każdy decydent, związany z przygotowywanym projektem, mógł go sprawdzić, nawet nie mając dostępu do gotowych materiałów (a jak rozumiem, każdy z nich taki dostęp miał).

wqrw

Ale nie, dużo łatwiej wyrwać z kontekstu pojedyńcze kadry, naopowiadać bajek, że to miało być dla dzieci w szkołach, napisać farmazona, że w więzieniu posługują się piękną, literacką polszczyzną itd. itp., a zresztą, ten komiks i tak należy spalić a popioły rozrzucić (najlepiej na polach wokół Żelazowej Woli).
I profilaktycznie połamać ręce wszytkim, którzy "wzieli za udział" w projekcie.

wqrw

zaczynają od komiksów, bo to "dla dzieci", a potem wezmą się za filmy, literaturę i poezję.
MSZ umyje ręce, "hieny" znajdą sobie nowe tematy, karawana pojedzie dalej... a po drodze może jeszcze zmielą Smarzowskiego, Tryznę, Sajnoga, Świetlickiego, Wojaczka, Bursę i wielu, wielu innych.

wqrw

Chopin nie pił, nie palił, nie współżył, sikał perfumami, jego bąki (taka metafora, wicie-rozumicie, MSZ bedzie rozdawał jako "gadżet z Polski") pachniały wiosennymi kwiatami, a kupy nie robił.

wqrw

"Pantofelek" Bursy

wqrw (bo jakże to wciąż aktualne)

nie róbcie komiksów za "państwowe pieniądze", a jak już robicie, to musicie je robić grzecznie i spolegliwie.
"państwowe pieniądze" to moje pieniądze i każdego innego podatnika w tym kraju.
płacę -> wymagam, tak samo jak każdy obywatel w tym kraju.
wolnym i demokratycznym, w którym nie można niczego mielić ze względu na widzimisie blogmediów24, bo to nie ich własność.

wqrw

ech...głęboki oddech... wqrw

sobota, 12 lutego 2011

Bazgrolnik

Od dzisiaj startuje nowy projekt blogowy p.t.
"BAZGROLNIK"
, na który mam zamiar wrzucać starocie (te opublikowane i premierowe).
Zapraszam wszystkich ludzi o stalowych nerwach i wysokim poziomie tolerancji na nieudolne bazgroły.

piątek, 11 lutego 2011

Warto sobie uświadomić…


…jaką drogę przeszedł komiks krajowy w ciągu ostatnich dwudziestu lat.
1 lutego 2001 roku, na łamach Esencji, Witek Tkaczyk wrzucił tekst (opublikowany wcześniej w „AQQ”) podsumowujący, dosyć subiektywnie, pierwsze dziesięciolecie „nowego komiksu”.
Najbardziej intrygująca w tym podsumowaniu wydaje się być „Antologia najciekawszych komiksów”:
Jerzy Ozga - ERN, GŁUPEK SVEN
Sławomir Jezierski KIC PRZYSTOJNIAK (scen. Radosław Kleczyński)
Marek Wdziękoński B. HEROICZNA FANTASY (scen. Jerzy Szyłak)
Piotr Drzewiecki GOOD MORNING USA, CDN,
Sławomir Wróblewski GARBUS
Krzysztof Owedyk POCZĄTEK, AZYL, ÓSMA CZARA
Dariusz Palinowski ZAKAZANY OWOC
Krzysztof Gawronkiewicz - ACHTNG ZELIG Zelig (scen. Krystian Rosiński), BURZA (scen. Maciej Parowski, fragmenty)
Krzysztof Gawronkiewicz, Przemysław Truściński POMIESZANIE ROZUMU (scen. Grzegorz Janusz)
Jarosław Żukowski WIĘZIEŃ
Jakub Rebelka CZAS
Jakub Rebelka & Benedykt Szneider OSKAR
Tomasz Leśniak & Rafał Skarżycki JEŻ JERZY
Adrian Madej LESZCZU
Jarosław Wróbel CZEKANIE
Tomasz Piorunowski SEXAUTOMAT
Przemysław Truściński PODBÓJ KSIĘŻYCA
Tomasz Tomaszewski POPMAN
Piotr Kania SKŁONNOŚCI
Aleksander Ogaza CHEMIA
Agnieszka Papis & Tomasz Piorunowski MENUET
Aleksandra Czubek MOJE MIASTO NOC , DEKAMERON (scen. Tomasz Marciniak, niepublikowany)
Jarosław Gach ŚLIMAK
Bartosz Minkiewicz & Krzysztof Tkaczyk STRAINE
Michał Śledziński OSIEDLA SWOBODA, BIEGUNKA

Po pierwsze, przypomnę, że to jest PODSUMOWANIE DZIESIĘCIU LAT, a na liście widnieje zaledwie kilka albumów!
Po drugie, większość z tych albumów została wydana po 2001 roku.
Po trzecie, do 2001 roku, na liście 25 najważniejszych/najciekawszych pojawia się SZESĆ wydanych pozycji albumowych (z czego część to zbiory szorciaków).
Po czwarte, przypatrzmy się „liście obecności”:

Ozga- pojawia się bardzo sporadycznie (ostatnio w „1949 Katyń”), do dzisiaj nie doczekał się samodzielnej publikacji albumowej („Moja Ziemia Obiecana” jak rozumiem zaległa gdzieś w szufladzie)

Jezierski- zrezygnował z robienia komiksów

Wdziękoński- pracuje jako rysownik (a przynajmniej pracował w 2007) w „Dzienniku Bałtyckim”, ale o nowych komiksach w jego wykonaniu nic mi nie wiadomo.

Drzewiecki- hm…pojawiał się sporadycznie pod szyldem „Studia Domino”

Wróblewski- RIP

Owedyk- „kultura wesołych podskakiwaczy” podobno dostała coś nowego?!

Palinowski- robi za gwiazdę filmową ;)

Gawronkiewicz- wiadomo

Truściński- wiadomo

Żukowski- zajmuje się książkową ilustracją dziecięcą

Rebelka- wiadomo

Szneider- wiadomo

Leśniak/Skarżyski- wiadomo

Madej- działa w ramach „Fabryka Komiksu – Estremadura”

Wróbel- nie mam pojęcia (to ten co teraz robi ilustracje militarne?)

Piorunowski- pojawia się sporadycznie

Tomaszewski- reedycja „Popmana”, jakieś krótkie formy od czasu do czasu

Kania- dawno nic nowego

Ogaza- kilka lat temu oglądałem praktycznie skończone albumy ("Mars 1977" i jego kontynuacja), wszystko zalega w szufladzie

Papis- cisza

Piorunowski- ostatnio cisza

Czubek- wydane „Buty”, pojawia się sporadycznie

Gach- wiadomo

Minkiewicz- zamiast „Straina” mamy „Wilq”

Tkaczyk- zamiast „Straina” mamy „Krótką historię o głupim wypadku”

Śledziński- wiadomo

Reasumując, chociaż brakuje w powyższym podsumowaniu wielu nazwisk, to daje nam ono pewien obraz tamtego okresu i pozwala na stwierdzenie, że czas „wielkiej smuty” nie zapisał się w historii krajowego komiksu mnogością albumów, wielu, cholernie zdolnych, zniknęło lub popadło w zapomnienie, wielu innych pojawia się sporadycznie, częściej w antologiach niż publikując dłuższe formy.
Ale równocześnie „wielka smuta” zaowocowała świetnymi albumami (często wydanymi w późniejszym okresie), ba, „Osiedle Swoboda”, „Jeż Jerzy” czy „Ósma Czara” na stałe dołączyły do ścisłego kanonu krajowego komiksu.
Swoją drogą ciekawe, jak za 10 lat będą wyglądały „komiksowe losy” obecnych twórców z czołówki i na ile się zmieni np. albumowy ranking z KZ?

* * *
Na zakończenie, z zupełnie innej beczki, czyli foty z wystawy Moebiusa, na której nie wolno było robić zdjęć, O TAKIE

Kanon nieoczywisty (cz. 3, adaptacje)

Nie ukrywam, że mam od zawsze problem z komiksowymi adaptacjami literatury, bo o ile filmowcy traktują bardzo często materiał wyjściowy jako...