niedziela, 25 września 2011

Gliwice-Wrocław-Gliwice

Znając siebie, życie i PKP wybrałem się do Wrocławia uwzględniając "poprawkę na wiatr", niestety, PKP i tak udowodniło mi, że potrafi zaskoczyć. Kosmiczne połączenie Kraków-Katowice-Wrocław-Poznań-Gdynia, na odcinku Kraków-Gliwice pociąg łapie opóźnienie (oficjalnie 20 minut), do Wrocławia dotarł 70 minut po czasie, boję się myśleć z jakim opóźnieniem dociera do Gdyni.
Jestem przyzwyczajony do "Polski w budowie", ba, w miarę regularnie obcuję z dziurą w ziemi, która udaje tymczasowo katowicki dworzec, jednak całkowity brak dworca we Wrocławiu, zdołał mnie zaskoczyć. Zafoliowane konstrukcje dachów nad peronami, przyprawiające o atak klaustrofobii "tunele ewakuacyjne" i niesamowita "ściana płaczu" z rozkładem jazdy, przed którą rytmicznie kiwa się tłum podróżnych, a do tego uczucie kompletnego zagubienia po opuszczeni "strefy dworcowej".
Wiedziony niemylnym instynktem łowcy, udaję się na ulice Garncarską (nie pytajcie co mnie opętało, bo nawet rodowici wrocławianie nie bardzo wiedzą, że we Wrocławiu istnieje taka ulica), klubu Puzzle oczywiście tam nie ma, jest za to (na przeciwko), rotunda z Panoramą Racławicką, a w ramach dodatkowych atrakcji dostrzegam, w pobliskim parku, człowieka tnącego granit (robi z niego potem rzeźby głów), robię sporo fajnych fotek "na zapas" i wracam na rynek.
W Przejściu Garncarskim szczęśliwie trafiam na głównodowodzącą "Komiksofonem" Agnieszkę Jamroszczak, która kieruje mnie w stronę, dyskretnie zamaskowanego, wejścia do "Puzzli". Wchodzimy i kolejny (przestałem juz liczyć, który) szok, w okresie wakacyjnym ktoś wpadł na genialny pomysł i ścianę, na której wyświetlane były "komiksofonowe" prezentacje, pokrył nieznanym mi rodzajem kamuflażu?




Test obrazu, kolory u Sebastiana niebezpiecznie przypominają niemiecki "flecktarn", a moje białe krechy znikają w najmodniejszym w tym sezonie maskowaniu typu "multicam". U niektórych osób udaje mi sie dostrzec pierwsze objawy stanu przedzawałowego, rozpoczyna się akcja "w poszukiwaniu św. Graala aka Biały Ekran", w tzw. międzyczasie odbywa się test mikrofonów, o dziwo WSZYSTKIE SPRAWNE!? (te bezprzewodowe też). Tuż przed 19:00 pojawia się "produkt ekranopodobny", Agnieszka targa drabiny, Paweł Wojciechowicz dwoi sie i troi (vide foty) i dzięki typowej, polskiej zdolności improwizacji, impreza rozpoczyna się z 15-to minutowym opóźnieniem (w krajach "cywilizacji zachodu" prawdopodobnie właśnie ogłaszanoby odwołanie prezentacji).






Niestety, ekran okazuje się odrobine za mały na full HD, co wymusza odtwarzanie "w okienkach", za pomocą różnych odtwarzaczy multimedialnych i powoduje kilka komplikacji, niezrażeni, dalej walczymy z oporną materią rzeczywistości (okazuje się, że po cichu padły dwa, sprawdzone wcześniej, mikrofony bezprzewodowe), jest naprawdę fajna i pełna zrozumienia atmosfera, klub pełen ludzi (chociaż tadycyjnie ciężko o pytania z sali), i pomimo kłopotów technicznych, porównywalnych z wyłączeniem pola siłowego wokół Gwiazdy Śmierci, samą imprezę można uznać za naprawdę udaną. Jeszcze tradycyjne piwko, wieczorne polaków rozmowy, nocleg w genialnym hostelu "Mleczarnia" i można wracać (oczywiście dzięki niezmierzonej łaskawości naszego kochanego PKP).

Z czystym sumieniem polecam "Komiksofon" jako jedną z ciekawszych "małych inicjatyw komiksowych" i w myśl zasady, że "co cię nie zabije, to cię wzmocni" mam nadzieję, że inicjatywa będzie kontynuowana. Warto.








piątek, 16 września 2011

Komiksofon 5 i różne inne takie komiksiki


Już dawno nie byłem aż tak zawalony robotą jak w tym wrześniu.
W domu kompletna masakra czasowa, w fabryce -paranoja i do tego jeszcze pół komiksowa atakuje ze wszystkich stron.
Na szczęście p o w o l u t k u coś zaczyna się klarować.

Komiks, do scenariusza Tomka Kontnego, na konkurs MFKiG, skończony i wysłany (tradycyjnie na ostatnią chwilę), pewnie nic nie wywalczy (również tradycyjnie), ale przynajmniej powisi sobie przez chwilę w miejscu publicznym. A przy okazji, to taka mała zapowiedź dużego projektu, przy którym dłubie cała śląska komiksowa śmietanka. Nieźle dłubią.

Jeśli komuś podszedł mój blogowy "Raptularz", to zapraszam do lektury kolejnych "słownikowych" pasków, od 18 numeru magazynu "Hiro" (a że można tam również trafić np. wywiad ze Śledziem i komiksy Rebelki w odcinkach i full kolorze, to polecam tym bardziej).

Ze spisu treści wynika, że trafiłem też do ligaturowej antologii "Silence", w sumie, jakbym nie spojrzał to bym nie wiedział, niemniej samą antologię gorąco polecam.

Album dla KG rodzi się w bólu i mękach (zostało jeszcze jakieś 12 plansz do zrobienia), a jak się już urodzi, to może się go uda wydać? Ciekawa sytuacja mi się kroi, przy pomyślnych wiatrach, trzy turkowe albumy w przyszłym roku?

I jeszcze jedna antologia, o której na razie cicho sza, i jeszcze coś tam coś tam, co może fajnie zamieszać (chociaż nie będzie komiksem).

Ale wróćmy do spraw bieżących.
21 września 2011 BC
Wrocław
Klub Puzzle
nieudolnie, czyli:
Komiksofonowy turek

i bardzo zacnie, czyli:
Sebastian Skrobol

i jeszcze Shaun Tan nas wirtualnie odwiedzi w full HD

Jak ktoś może, to serdecznie zapraszam.
A plakat oczywiście Sebastian bardzo sprawnie skroił.

Kanon nieoczywisty (cz. 3, adaptacje)

Nie ukrywam, że mam od zawsze problem z komiksowymi adaptacjami literatury, bo o ile filmowcy traktują bardzo często materiał wyjściowy jako...