niedziela, 10 marca 2013

"Komiksy są dla dzieci" (cz. 2)

W latach 2001-2003 nieistniejące już wydawnictwo Motopol (Twój Komiks), opublikowało cztery albumy z cyklu "Przygody Mikołajka":

 
 


Scenariusz Lewis Trondheim (kuriozalnie, był to debiut na naszm rynku tego legendarnego twórcy), rysunki Thierry Robin, wszystkie części są praktycznie całkowicie nieme (jedynie na wstępie dostajemy opis/przedstawienie postaci pojawiających się w kolejnych albumach). Fabularnie jest to "typowy" Trondheim (oczywiście z poprawką na docelowego odbiorcę, czyli dzieciaki).



Graficznie Thierry Robin robi świetny kawał komiksowo-cartoonowej roboty, zachowując przy tym swój, rozpoznawalny na pierwszy rzut oka, styl. Oryginalne projekty postaci, bardzo dynamiczna kreska i ciekawy, charakterystyczny sposób komponowania plaszy. Kadry na planszach są zestawione "bez oddechu", rozdzielone jedynie czarną ramką, co jednak nie zaburza percepcji planszy (u nas podobny zabieg stosuje np. Piotr "Jaszczu" Nowacki chociażby w "Om").

Moi domowi "beta-testerzy" nie mają praktycznie żadnych problemów z lekturą tej serii, brak tekstów ułatwia samodzielne "czytanie" nawet czterolatkowi, a logiczna sekwencyjność i płynność narracji pozwalają na chwilę odpoczynku od nieustających pytań typu "a dlaczego?", "a po co?", które często pojawiają się przy próbach samodzielnej lektury innych komiksów.

Kanon nieoczywisty (cz. 3, adaptacje)

Nie ukrywam, że mam od zawsze problem z komiksowymi adaptacjami literatury, bo o ile filmowcy traktują bardzo często materiał wyjściowy jako...