środa, 29 września 2010

Nosz fak

W związku z dwoma wywiadami u Lucka i u Jima oraz w nawiązaniu do dyskusji u MRW pozwolę sobie na kilka słów komentarza.

Mam dziwne wrażenie, że zbyt wiele osób mylnie stawia znak równości między określeniami „komiks historyczny” i „komiks martyrologiczny”. Mam również nieodparte wrażenie, że gdybym był chińczykiem to bardzo by mi się podobały polskie „komiksy martyrologiczne” (vide spektakularny sukces „Historii Polski” wg Bagińskiego).
Ba, gdybym był historykiem z IPNu, albo nacjonalistą, to też byłbym zachwycony.

Niestety, jestem zwykłym zjadaczem chleba, dla którego sama opowieść, emocje, krew i pot mają stokroć większe znaczenie niż prawidłowo narysowane skrzydła Junkersa Ju 87„Stuka”, albo szprychy w wózku motocyklowym BW 34 marki BMW.
Z jednej strony rozumiem potrzebę dostosowania się do wymogów sponsorów „komiksów martyrologicznych” (po moim ostatnim „otarciu się” o tego typu realizację do dzisiaj mam wysypkę) i akceptuję sytuację, w której autorzy decydują się na „mieć”, (czyli, że udaje im się jednak zarabiać tutaj i teraz na komiksie) zamiast „być”, (bo, z tego co czytam w wywiadach, aspiracje mają znacznie większe).
Z drugiej strony jednak, nie rozumiem samozadowolenia i mylenia sponsorowanej (i kontrolowanej) „martyrologii” z „historycznością”. Szczególnie w kontekście komiksów Tardiego, Trondheima, Bilala czy Davida B., którzy udowadniają, że niekoniecznie trzeba „hiperrealistycznie” i zgodnie z katalogami wyposażenia i uzbrojenia żeby było „historycznie”.
Najbardziej zadziwia mnie (i wkurza) fakt, że jako mieszkaniec Śląska („Korfanty”), który sporą część dzieciństwa spędził w Kuryłówce („Wyzwolenie? 1945”), a alergię na „czerwone pająki” („Łupaszka 1939”) wyssał z mlekiem matki, jestem (teoretycznie) docelowym odbiorcą tych komiksów.
Tyle tylko, że jedynie teoretycznie, bo „historycznie” (patrząc przez pryzmat mojego miasta) znacznie mi bliżej do husytów (w wydaniu Davida B.), niż do wklejonego (na siłę i po interwencji historyków) lancknechta, jako symbolu rycerstwa na ziemiach śląskich.
„Geograficznie” bardziej jest dla mnie wiarygodna wieś Sfara w „Klezmerach” (pomimo tego, że jest bardziej „żydowska”) niż Wyrzykowskiego „w „Wyzwoleniu?” (ja rozumiem, że scenarzysta z rysownikiem sms-ami ustalali, czy to miasteczko czy wioska, żeby wirtualnie „dobrać otoczenie”, tyle tylko, że ta wioska jest dosyć specyficzna, bo w centrum stoi murowana cerkiew itd. itp.).
A emocjonalnie, to żadnemu z polskich autorów nie udało się jeszcze tak doskonale i wiarygodnie oddać „ciężaru pajęczyny utkanej przez czerwone pająki” jak Bilalowi w „Polowaniu”.
Niestety, mamy „ładne obrazki”, mamy „zgodność historyczną” i „martyrologię”, ale obawiam się, że na „KOMIKS HISTORYCZNY” z prawdziwego zdarzenia, przyjdzie nam jeszcze długo poczekać.
Bo potencjał jest, tylko kierunek trochę nie w tę stronę, a drogi do celu strasznie splątane i niełatwe.

4 komentarze:

Gabriela Becla i Zbigniew Tomecki pisze...

Też jestem zwykłym zjadaczem chleba i film Bagińskiego uważam za udany. Nie jest to dzieło pokroju moich azjatyckich mistrzów animacji, ale jak rany Turu, to film promocyjny, reklamowy i jak słusznie zauważyłeś nie dla Polaków, którzy w większości nie dość, że gardzą swoją historią to nawet jej nie znają, czego przykładów znajdziesz bez liku.
A co do wspieranych przez instytucje publikacji to z mojej wiedzy wynika, że każdy twórca może się do nich zgłosić i zaproponować swoje usługi. Wymóg jest jeden, by było zgodne z faktami historycznymi. Ale czy te fakty stanowią tło, czy pierwszy plan historii to już wola twórcy. Różnorodność stylów rysunkowych też jest dopuszczana, tylko jest mały problem. W sumie tyci tyci. Nie ma chętnych. Bo to już taka nasza natura i dlatego łatwiej znajdziesz hejtera plującego na lewo i prawo, że „po znajomości”, że „katofaszysta”, że to „chujostwo” i „gówno” niż takiego co ruszy tyłek i zacznie całą procedurę tworzenia swojej wersji historii i drapania by dostać na to pieniądze.
A jak mam być szczery to nie za bardzo tęsknię za komiksem historycznym Ala David B. czy Trondheim. Ten ostatni w niczym mnie nie przekonuje, choć tak wiem, jest uznanym na świecie artystą. O Tardim się nie wypowiadam na razie, poczekam aż ktoś na allegro puści go w na tyle rozsądnej cenie, bym mógł w razie rozczarowania pozbyć się go bez bólu i frustracji, albo jak Ty i inni zachwycać się jego geniuszem. A Bilal wielki jest to fakt.

turucorp pisze...

Na poczatek cytata (z pamieci, wiec niedokladna), wiesz dlaczego film Baginskiego cieszyl sie taka popularnoscia na Expo? Bo Chinczycy czuja sie dowartosciowani faktem, ze kiedy oni budowali cywilizacje, biali barbarzyncy spedzali czas na podrzynaniu sobie gardel. I dokladnie taki obrazek dostali.
O jakiej formie "reklamy" mozemy mowic w przypadku tego filmu?
"Przyjedzcie do Polski, kraju, w ktorym od tysiaca lat mamy tradycje latania z szabelka"?
Jaki obraz Polski bedzie mial przecietny Chinczyk po czyms takim?
Ze jest problem z przybyciem do Polski, bo samoloty nie moga ladowac jak im ulani szarzuja po lotnisku?
A zreszta, mniejsza z tym.

Mowisz, ze Polacy nie znaja swojej historii (lub nia gardza), ok.
Tylko teraz powiedz mi prosze, do kogo skierowane sa komiksy historyczne?
Do pasjonatow, ktorzy juz i tak wszytko to znaja, a tu dostaja wizualizacje, ktora "czytaja" jedynie po to, zeby sie czepic jakis faktow i elementow uzbrojenia?
Czy do tego ma sie sprowadzac rola "komiksu historycznego" (bo, nie czarujmy sie, taka jest w chwili obecnej glowna grupa odbiorcow).
Ja wiem jaki jest Wasz naklad pracy, patrzac obiektywnie, uwazam, ze poziom tych komiksow jest conajmniej przyzwoity, itd. itp.
Tyle tylko, ze (tym razem czysto subiektywnie), to wszystko jest wciaz zbyt podrecznikowe. Analogicznie (bo sytuacja jest prawie tozsama), czekam na polski "Czas Apokalipsy" albo przynajmniej "Kompanie Braci", a dostaje "Czas Honoru" i "Twierdze Szyfrow".
UWAGA, pamietaj, ze tutaj jest moj prywatny blog, na ktorym pisze subiektywnie, z mojego punktu widzenia i nie staram sie wystawiac jakies jednoznaczne oceny, a jedynie ZASTANAWIAM SIE nad roznymi rzeczami (w tym przypadku nad "komiksem historycznym").
I dlatego staram sie zrozumiec, jak to jest, ze dysponujac praktycznie nieograniczonym budzetem, wkladajac w to olbrzymia ilosc czasu i wysilku, realizujecie poprawne i sprawne, ale nie wychodzace przed szereg komiksy, zamiast zrobic cos, co naprawde "pozrzuca czapki z glow" czy nawet "skopie dupe" czytelnikom?
Nie da sie literacko przebic ksiazki za pomoca komiksu, komiks nie ma szans w "realizmie" w zderzeniu z filmem, uzbrojenie i umundurowanie to kazdy moze sobie sprawdzic, czy to w specjalnych opracowaniach, z wiernymi i szczegolowymi tablicami/ilustracjami, czy tez "na zywo".
Komiks to komiks, a nie namiastka/konkurencja powyzszych (o czym, mam wrazenie, ze zbyt wielu zapomina).
Niemniej spoko, robcie swoje, a ja sobie poobserwuje i od czasu do czasu pogledze na blogu ;)

turucorp pisze...

aaaa...wlasnie przeczytalem sobie:
http://komiks.nast.pl/komiks/10088/Wisla-Polska-grupa-wywiadowcza-na-ziemi-lubskiej-Styczen-1945/
i chyba, jak kazdy normalny czytelnik, powinienem posypac glowe popiolem i grzecznie przeprosic za wszelkie uwagi.
na szczescie...
nie jestem normalny :P

Gabriela Becla i Zbigniew Tomecki pisze...

Turu, ale ja wiem, że piszesz sobie tu subiektywnie, dlatego ja też sobie na to pozwalam, granic nie przekraczamy więc nie ma się czym przejmować.

Co do filmu Bagińskiego nie znam opinii Chinczyków, ale myślisz, ze zachwyciliby się naszym krajem gdybyśmy pokazywali im nasze porty lotnicze, dworce kolejowe, drogi, czy o zgrozo, przemysł? Ja mam spore wątpliwości, ale jestem człowiekiem małej wiary.

Turu, musimy na początku sobie coś wyjaśnić. Ja nie bronię tych komiksów, bo większości nawet nie znam. Napisałem tylko, że ci twórcy, którzy robią teraz komiks historyczny nie mają monopolu w instytucjach i nikt nikomu nie zabrania stworzenia własnej fabuły. Sprawa jest prosta, wymyśleć fabułę, zacząć robić plansze i w między czasie dreptać ścieżki w odpowiednich instytucjach jak inni. Nam to dreptanie zajęło ponad dwa lata, więc myślę, że gdy przyjdzie prawdziwa gwiazda komiksu będzie to znacznie krótszy czas.
Turu nie wiem do kogo tamci twórcy kierują swoje komiksy. Nie znam ich, ale mogę Ci powiedzieć do kogo ja z Gabryśką skierowałem mój komiks i pochwalić się, że warto było.
A co do zdania jakie komiksy Ty byś chciał to widzisz ja chciałbym dobry komiks sf, horror, kryminał, obyczaj, erotyk, pornol, komedię… i jak na razie na chciejstwie się kończy. Wiem zaraz zostanę Zosią, ale co tam już się przyzwyczaiłem

Kanon nieoczywisty (cz. 3, adaptacje)

Nie ukrywam, że mam od zawsze problem z komiksowymi adaptacjami literatury, bo o ile filmowcy traktują bardzo często materiał wyjściowy jako...