piątek, 13 stycznia 2012

Wygrzebane, odcinek 1945


Na dzisiaj wygrzebałem dwa komiksy.
Po pierwsze, „Les Pionier de l’Esperance” scenarzysty Rogera Lecureux, z rysunkami Raymonda Pioveta.
Komiks o tyle kuriozalny, że można go z czystym sumieniem nazwać pomostem łączącym przedwojenne produkcje SF zza oceanu, z głównonurtową fantastyką europejską spod znaku Paula Gillona czy Jean-Claude Foresta (i ich następców).
Wczesne plansze z „Pionierów” (z 1945 roku) to ukłon w stronę Miltona Caniffa i jego „Terrego i Piratów”:





Pojawiają się również „cytaty graficzne” z Alexa Raymonda:





Na szczęście seria nie ugrzęzła graficznie w nawiązywaniu do amerykanów, a swobodna formuła (dosyć klasycznej) „space opery” pozwoliła Piovetowi na sporo zabawy. Uwzględniając fakt, że komiks był publikowany w magazynach „Vaillant” i „Pif”, można z dużą dozą prawdopodobieństwa doszukać się w nim inspiracji dla wielu komiksów, które w drugiej połowie 20-tego wieku „zgwałciły nam oczy”.

















Drugi z komiksów to sympatyczna seria „Supermatou”, publikowana w latach 1975-76 w magazynie „Pif”. Komiks dosyć pechowy, bo nigdy niewydany w formie albumowej, a w dodatku jego autor, Jean-Claude Poirier, zmarł w 1980 r., w wieku 36 lat.









7 komentarzy:

jaszczu pisze...

A niech mnie, jeśli TB nigdy nie wiedział "Supermatou" :-)

Ystad pisze...

pomyślałem dokładnie o tym samym co Jaszcz :) Orient-Man na 100% pojawił się już w pierwszym Relaxie w 1976 roku (nawet na okładce jest). Ale kiedy naprawdę po raz pierwszy to nie wiem.

jaszczu pisze...

Chrzanić postać samego bohatera. Ale te dachy, kominy, te ludziki z pierwszej planszy. Czad!

mazol pisze...

... i to słońce...

Jarek Obważanek pisze...

Nawet logówka wygląda dość znajomo...

Kapral pisze...

Czy Paul Villon to Paul Gillon, tylko przez V?

turucorp pisze...

Gillon oczywiscie, mam dziwne wrazenie, ze to Word dokonal literowki z wlasnej inicjatywy Niemniej dzieki za czujonosc.

Kanon nieoczywisty (cz. 3, adaptacje)

Nie ukrywam, że mam od zawsze problem z komiksowymi adaptacjami literatury, bo o ile filmowcy traktują bardzo często materiał wyjściowy jako...