sobota, 14 stycznia 2012

Ale o co chodzi? (cz. 1)

Ponieważ okazuje się, że wielu nie ma pojęcia, innym po prostu nie chce się szukać, jeszcze inni twierdzą, że to nie komiksy itd. itp., spróbuję to jakoś, na mój prosty, subiektywny, proletariacki sposób ogarnąć (przynajmniej trochę).

Na początek definicja z Wikipedii:

Komiks – opowiadanie, tworzące narrację za pomocą co najmniej dwóch kadrów z rysunkami (najczęstszą formą komiksu jest zbiór kadrów, zwany planszą). Kadry zazwyczaj zaopatrzone są w teksty narratora (po boku) i / lub wypowiedzi postaci (w dymkach). O zakwalifikowaniu danej narracji jako komiksu, decyduje m.in. : wkomponowanie tekstu w obraz, graficzne elementy upływu czasu (tzw. "rynna"), powiązanie semantyczne kadrów, ikoniczność znaków.

Do tego Hubert Kowalewski redefiniujący Michała Błażejczyka:

"Typowy komiks to seria statycznych obrazków ułożonych obok siebie, stanowiących spójną całość narracyjną i znaczeniową, której głównymi składnikami są rysunki i, zazwyczaj, słowa wpisane w charakterystyczne dymki."

A teraz proponuję rozpocząć krótką podróż po świecie KOMIKSÓW.

Rok 1970, Kuba, Roberto Altmann publikuje komiks „Zr + 4HC1 → ZrC14 + 2H2U + 3F2 → UF6” w wydawnictwie la Revista Signos #3







reszta do konsumpcji min. TUTAJ

Rok 1969, Norwegia, Terje Brofoss, znany również jako Harriton Pushwagner, rozpoczyna pracę nad komiksem „Pushwagners Soft City”, niestety, w 1976 roku gubi walizkę z gotowym albumem gdzieś w Londynie. Walizka odnajduje się w 2002 roku w Oslo, a sam komiks zostaje opublikowany przez No Comprendo Press w 2008.











Rok 2003, Francja, Lewis Trondheim publikuje komiks „Bleu” w wydawnictwie L’Association







A w 2006 roku „La nouvelle pornographie”






Rok 2009, Fantagraphics wydaje międzynarodową antologię „Abstract Comics”, pod redakcją Andreia Molotiu, w której prezentują swoje prace min. takie tuzy komiksu jak: R. Crumb, Gary Panter, Ibn al Rabin, Lewis Trondheim, James Kochalka i John Hankiewicz.



Prev na stronie wydawnictwa

W tym samym roku duńskie wydawnictwo Fahrenheit wydaje autorski album Andreia Molotiu „Nautilus”.







C.D.N.

7 komentarzy:

Maciej Gierszewski pisze...

nie zakwestionowałbym ani jednej z prezentowanych prac.

pszren pisze...

jakże miło!

turucorp pisze...

@Maciej
Tutaj nie do konca chodzi o zakwestionowanie (bo we wszystkich przypadkach sa spelnione zarowno warunki formalne, jsk i zgodnosc z definicjami). Problemem jest brak (literaturoznawczych)srodkow na opisanie i analize (o czym toczyla sie dysputa na "Kolorowych").
Nawet w "Soft City" tak naprawde brakuje klasycznie rozumianej "fabuly" (bo to swiat czysto mechaniczny).

Maciej Gierszewski pisze...

wiesz, wcale nie jestem pewien, czy brakuje literaturoznawczych środków do opisania i analizy.
w działaniach literackich w PL, od kilku lat uprawiana jest (m.in. przez Romka Bromboszcza) poezja cybernetyczna (google służy pomocą), która doczekała się całkiem sprawnego "opisania" m.in. przez Ulę Pawlicką; myślę, że kategorie zastosowane przez nią mogą się b. dobrze sprawdzić.

http://niedoczytania.pl/o-rozszczepieniu-umyslu-nie-tylko-o-u-man-i-masa-romana-bromboszcza/

http://niedoczytania.pl/poddaje-sie-dryfowi-z-romanem-bromboszczem-rozmawiala-urszula-pawlicka/

turucorp pisze...

Majac do czynienia z litera, onomatopeja, fontem, wyrazem, ukladem liter etc. mozemy zastosowac jakies analizy tego typu.
Ale mam watpliwoasci czy uda sie to przy calkowicie abstrakcyjnym obrazie, ktory jedynie stwarza pozory "fabularnosci" (ba, nawet jego "sekwencyjnosc" jest przeciez umowna)
Wydaje mie sie, ze sugerowane min. przez Sebastiana Frąckiewicza teoria sztuki dysponuje tutaj lepszymi narzedziami niz literaturoznawstwo.
Ale moze mi sie faktycznie tylko wydaje (w koncu nie znam sie ani na jednym, ani na drugim), i faktycznie krytycy i teoretycy zajmujacy sie literatura, dysponuja wystarczajacym zapleczem do analizy 100% abstrakcji?

Łukasz Turek pisze...

Kiedy część druga?

turucorp pisze...

@Lukasz,
spokojnie, bedzie w tym miesiacu (nie moge sobie przeciez statystyk z iloscia postow zawyzac :P)

Kanon nieoczywisty (cz. 3, adaptacje)

Nie ukrywam, że mam od zawsze problem z komiksowymi adaptacjami literatury, bo o ile filmowcy traktują bardzo często materiał wyjściowy jako...