poniedziałek, 17 marca 2014

"Komiksy są dla dzieci" (cz. 3)

Ostatnie wydarzenia na Ukrainie przypomniały mi o (nieomal proroczym w tym kontekście) komiksie Magdy i Andrzeja Dudzińskich "C.j.t.s.d." ("w Dolinie Ciekawości")


Komiks opublikowany przez MAW w 1977 roku, w oszołamiającym dzisiaj, ale normalnym wówczas, nakładzie 80 tyś. egz. pod pozorem prostej historyjki dla najmłodszych czytelników, skrywa zadziwiająco aktualną opowieść o pewnym konflikcie.




Do spokojnej, ale pełnej przygód Doliny Radości, pewnego razu wdzierają się "obcy". Okazuje się, że pod płaszczykiem nocy do doliny przechodzą mieszkańcy Doliny Ciekawości (gdzie codziennie jest ten sam dzień), przechodzą by zrywać pranie i tłuc gliniane garnki (czyli metaforycznie, by szerzyć chaos i zniszczenie). W celu normalizacji sytuacji do sąsiedniej doliny (oddzielonej stalowa kurtyną/bramą) zostaje wysłana "grupa mediacyjna", mająca wręczyć przywódcy tamtejszych mieszkańców żółtą kartkę.




Naiwni emisariusze dają się oczywiście uwieść pozornej przjaźni Nudasa (nad Nudasami) i wpadają w pułapkę.






Konsumują "magiczne" ciastka, za pomocą których, Nudas kontroluje swoją dolinę, jednak dzięki sprytowi, przewadze militarnej (strzały ze środkiem usypiającym) i pomocy tajnej agentki (myszy), kradną szyfr do sejfu (odcinając Nudasa od ciastek) i uciekają do siebie (przy okazji unieszkodliwiając najgroźniejszą broń Nudasa, czyli niejakiego Naganiacza).





Do Doliny Radości powraca spokój, stalowa brama zostaje zamknieta, a mieszkańcy oddają się nowej grze, zwanej "garncabami", spokojnie czekając aż Nudas przyjdzie się ukorzyć (bo tylko tak może odzyskać szyfr do swojego sejfu).
Oprócz dosyć odważnej (jak na tamte czasy) fabuły (jakimś cudem cenzura, bez problemu przepuściła wszelkie odniesienia do ówczesnej rzeczywistości), do rąk czytelników trafił świetnie (i w wielu elementach nowatorsko) zrealizowany komiks. Andrzej Dudziński uprościł wprawdzie na jego potrzeby, już i tak przecież prostą technikę rysunku (vide "Dudi Superptak").



Zrekompensował to jednak mnogością zabiegów formalnych i typowo komiksowych rozwiązań graficznych. Znajdziemy tutaj płynną "pracę kamery", "poklatkowe zbliżenia" i centralny układ kadrów na planszy. Bardzo ciekawy jest również sposób kompozycji kadrów, dolna cześć planszy stanowi dodatkowy element, na którym, w zależności od potrzeb, pojawia się "ksiązkowa" narracja, dodatkowy kadr (niezamknięty ramkami), symboliczny próg bramy, rozdzielającej obie doliny, a w pewnym momencie ten "szeroki, dolny margines" pozwala nawet autorowi na chwilowe "zburzenie czwartej ściany", dzięki czemu główni bohaterowie "opuszczają swoje ramy".
Szkoda, że w innych komiksowych projektach (min. wspomniany powyżej "Dudi" czy "Pokrak"), Dudziński zrezygnował z tego typu zabiegów, realizując je w bardzo klasycznym układzie kadrów (a nawet rezygnując całkowicie z kompozycji planszy, na rzecz pojedynczych kadrów na stronie).

2 komentarze:

Zamorano pisze...

Aż chyba sobie to dziś powtórzę. Ostatni raz czytałem pod koniec lat 80tych. Swoją drogą jak to ładnie niszczy ten albumik parę prostych "prawd - postulatów" chłopców z netu o tzw. komercji komiksowej ;-)

Berek pisze...

Pierwsze wydanie tego komiksu ukazało się w 1976 roku nakładem Krajowej Agencji Wydawniczej RSW "Prasa - Książka - Ruch".
Miałam wtedy 5 lat i dostałam tę książkę jako pierwszą do czytania, bo za chwil szłam do "zerówki". Mam tę książkę do dziś. Cenność.

Kanon nieoczywisty (cz. 3, adaptacje)

Nie ukrywam, że mam od zawsze problem z komiksowymi adaptacjami literatury, bo o ile filmowcy traktują bardzo często materiał wyjściowy jako...