piątek, 5 sierpnia 2011

Jak zarobić na komiksie

Najnowsza promocja w Lidlu, karteczki typu post-it, za jedyne 3.99 pln, do tego zestaw trzech długopisów żelowych (w jedynie słusznym kolorze czarnym) za 5,99 pln i mamy gotową imprezę komiksową!
Taniej już się chyba nie da.
Chociaż… wyobraźmy sobie festiwal muzyczny, praktycznie w centrum dużego miasta (z aspiracjami do Europejskiej Stolicy Kultury), awangarda, alternatywa etc. W ramach festiwalu oczywiście „dzieje się”, mural, wypożyczalnie rowerów, specjalnie na festiwal zaprojektowane i wykonane trzepaki itd. itp. Gdzieś w tym tłumie atrakcji, pomiędzy „strefą gastronomiczną” a „namiotową Kawiarnią Literacką” pojawia się koncepcja „namiotu komiksowego”, duże stoisko księgarskie, czytelnia, wystawa, warsztaty, prelekcje, pokazy multimedialne i panele dyskusyjne. Pomimo wielu przeciwności losu i przy zerowym budżecie, udaje się zaplanować i zorganizować sensowną i w miarę reprezentatywną imprezę komiksową. Trzy dni, codziennie zaplanowane sześć godzin solidnego programu, łącznie dwadzieścia osób, które we własnym zakresie organizują sobie transport, pobyt, namiot, multimedia etc.
Całkowite DIY.
Jedyny wysiłek, na jaki mieli ze swojej strony zdobyć się organizatorzy festiwalu, to wpuszczenie „komiksiarzy” na festiwal.
Czyli, dla organizatorów festiwalu, koszt ZEROWY ( w odróżnieniu od 10 pln na karteczki i mazaki).
Dzień przed rozpoczęciem sieciowej akcji informacyjnej o imprezie komiksowej, okazało się, że „zerowy koszt” to i tak za dużo. Organizatorzy festiwalu zadecydowali, że wpuszczą jedynie PIĘĆ OSÓB, zaś pozostali „maniacy”, jeżeli chcą prowadzić zaplanowane punkty programu, mają sobie wykupić wejściówki na festiwal.
Czysty biznes, część ludzi miała przyjechać jedynie na kilka godzin, więc bileciki jednodniowe za jedyne 120 zyla, pozostałe „jelenie” karneciki po 200 pln.
Nie wiem ile kosztuje wykonanie jednego trzepaka, (czyli „klopsztangi”), uwzględniając fakt, że jest to projekt Meduza Indrustry, to może być znacząca krotność zwykłego zespawania czterech rurek. A trzepaków ma być kilkanaście, więc zapewne na „komiksiarzach” nie dałoby się aż tyle zarobić.
Coś mi jednak szepcze, że „jelenie z komiksowego namiotu” pokryłyby np. koszt wykonania muralu na ul. Mariackiej Tylnej.
I jeszcze zostałoby na waciki.

6 komentarzy:

Szalony Kapelusznik pisze...

Mural (w porownaniu do innego muralu z Marciackiej Tylniej( wyjątkowo nijaki.

Szalony Kapelusznik pisze...

Oraz, off za 200 zeta nie jest juz chyba taki OFF. Bardziej Biesada jest alternatywna.

tO mY: pisze...

Byłem na Mogwaia i ... ja nie tak widzę festiwale muzyczne, wychowałem się na Przystanku Woodstock i taki off do mnie już nie trafia. Np. piwo można pić tylko w wyznaczonej strefie, pod scenę, na której grał Mogwai, oficjalnie piwa zabrać nie można było. Co do namiotu komiksowego - żenada ze strony organizatorów.

scattering pisze...

Zdecydowanie się z Panami nie zgodzę. Generalnie to festiwal muzyczny, a nie komiksowy więc rozumiem organizatorów. Poza tym bilety na początku kosztują o wiele taniej i tak za całe 3 dni karnet kosztował wcześniej 120 zeta, jednodniowy był chyba za 60.

turucorp pisze...

@scatterin, kilka prostych kwestii:
-to organizatorzy chcieli miec komiksowy namiot, jezeli ich wizja byl zadaszony stoliczek, przy ktorym piec osob na zmiane dlubie w nosie (vide ubiegloroczny "namiocik literacki"), to mogli to jasno wylozyc na poczatku.
-organizatorzy nie przedstawili swoich "warunkow" w momencie, w ktorym ceny biletow byly "promocyjne", tylko odczekali do ostatniej chwili.
-to nie jest kwestia kasy, rownie dobrze (i bez takich problemow) moglismy sie dogadac chociazby z katowickim biurem ESK, ale to organizatorom OFFa zalezalo na uatrakcyjnieniu imprezy, wiec WTF?
-czy Twoim zdaniem np. "namiot literacki" zostal zorganizowany na takich samych zasadach, jak to probowano zrobic z "namiotem komiksowym"?
-sugerujesz, ze na imprezie komiksowej, zaproszone zespoly, powinny grac na wlasny koszt i placic za wejsciowki (czyli np. na MFK darmowy wjazd maja miec tylko wokalsci)?

turucorp pisze...

acha, zeby uniknac niejasnosci:
-organizatorzy dostali kompletny program, z rozpiska: kto, co i kiedy, mozna to bylo weryfikowac i negocjowac ilosc prowadzacych, zamiast tego pojawily sie sugestie o wyciaganiu biletow na festiwal i jednoznaczne 5 biletow i na nic wiecej nie liczcie.
-jezeli zalatwiam np. Wojtka Birka, ktory jest w stanie przyjechac (za wlasna kase) tylko na kilka godzin, zeby poprowadzic prelekcje i warsztaty, i zaraz po nich sie zwija, to sugerowanie, ze wyciagam dla niego ekstra bilet na koncerty, jest czysta chamowa.

Kanon nieoczywisty (cz. 3, adaptacje)

Nie ukrywam, że mam od zawsze problem z komiksowymi adaptacjami literatury, bo o ile filmowcy traktują bardzo często materiał wyjściowy jako...