Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nicolas Presl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nicolas Presl. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 kwietnia 2010

Cisza na półce

Z okazji 1 kwietnia dzisiaj zupełnie na poważnie, czyli krótki przegląd nowości, które ostatnio wylądowały w mojej domowej biblioteczce (i zagoszczą tam na stałe).
W większości oczywiście komiksy bez słów.
Po pierwsze:
Yuichi Yokoyama, 43-letni japoński malarz, rysownik komiksów i ilustrator mieszkający w Tokio, który od kilku lat nieźle miesza w głowach czytelnikom, zarówno na swoim terenie jak i we Francji i USA.

„Travel”, czyli całkowicie „niema” podróż (jak przystało na japońską technologię, cholernie szybką koleją):




„New Engineering”, czyli onomatopeje po japońsku (w wersji amerykańskiej przetłumaczone w przypisach):




Oj tak, to też jest „manga”:




Po drugie:
Nicolas Presl, rzeźbiarz, a przede wszystkim autor niemych komiksów, współpracujący na codzień z wydawnictwem Atrabile.

„Priape”, czyli jakże modny ostatnio coming-out , tyle, że w starożytności (i bez Rickiego Martina).




„Divine colonie”, czyli o seksualnych i religijnych rozterkach młodego konkwistadora.



„Fabrica”, kameralna mieszanka „Listy Schindlera” z „Fahrenheit 451” podlana sosem z delikatną nuta smakową Picassowskiej „Guernicy”.





Po trzecie:
Moebius (chyba nie muszę przedstawiać?)

„40 Days dans le Desert B”, czyli to co u Moebiusa najlepsze (każda, nawet najdrobniejsza kreska, po prostu masakruje) i to co u Moebiusa najdziwniejsze (mój chory umysł podpowiada, że Moebius zobaczył co mogłoby się zdarzyć, gdyby zamiast Chrystusa na pustyni wylądował Jodorowsky):



Komiks w przestrzeni galeryjnej (cz. 3)

W nawiązaniu do posta , zaległy materiał z wystawy Druilleta w Angouleme 2023 (tak, na żywo oryginały robią jeszcze większe wrażenie) : ...