Są wśród nich min. bajki z ilustracjami Szancera, obłędne książki z ilustracjami B. Butenki, „parakomiksy” Walentynowicza i Makuszyńskiego, „Cyberiada” ilustrowana przez D. Mroza, ale na czele tego wszystkiego stoi „Ilustrowana Kronika Polaków” M. Siuchnińskiego z blisko 500 rysunkami Szymona Kobylińskiego.
Kobyliński miał na swoim koncie kilka przygód z komiksem („Stary Zegar”, „Przygody pancernych i psa Szarika”), współpracował również przy tworzeniu „Relaxu” (krótkie formy i niekomiksowy cykl „Historia z uśmiechem”), jednak nigdy nie potraktował komiksu jako medium „poważnego” i nie zaprezentował w żadnym pełni palety swoich umiejętności.
I to naprawdę boli, szczególnie, kiedy bierze się do ręki „Ilustrowaną Kronikę…” i widzi się jak mogłyby wyglądać komiksy w jego wykonaniu, gdyby trochę bardziej się nad nimi pochylił.
I żeby nie gadać po różnicy, pozwolę sobie na odrobinę zabawy „w składacza”:
-po pierwsze, „plecy konia”, które miażdżą:


-po drugie, dla wielbicieli Davida B. :


-po trzecie, „szlachecka mieszanka stylistyczna”


-po czwarte, II Wojna Światowa:


-genialne zabawy z formą, gdzie „realistyczne” ilustracje przemieszane są z rysunkami „z epoki” (wyobraźcie sobie komiks zrobiony jak np. trzy pierwsze ilustracje na tej stronie):

-portrety nawiązujące graficznie do epoki, w której dana postać żyła:

-architektura, we wszelkich formach:

-od „realizmu” do humorystycznego stylu (znanego min. z „Polityki”):

-i na koniec kilka „dynamicznych” ujęć:

Kanon, klasyka i olbrzymia lekcja pokory dla każdego, kto ma ciśnienie na rysowanie komiksów w jakiejkolwiek formie. A to tylko drobny przykład tego, co można zobaczyć w „Kronice” i wielka szkoda, że tylko w tej książce zbiegły się wszystkie pasje, umiejętności i możliwości Szymona Kobylińskiego jako grafika. I tylko tutaj można na własne oczy zobaczyć, że można równocześnie bardzo swobodnie poruszać się po dziesiątkach styli rysowania, a umiejętność stylizacji nie wyklucza perfekcyjnego opanowania rysunku „realistycznego”.
Acha, wszystkie ilustracje są w oryginalnej wielkości i zostały wkomponowane w format a4, co daje pewien podgląd na to, jak mogłyby wyglądać komiksy.
10 komentarzy:
Szancera też coś fajnego pokażesz?
ech :> właśnie kupiłem sobie tę książkę na allegro :>
Cos sie pokielbasilo, weiec jeszcze raz, Szancer bedzie, ale wczesniej kilku innych "wymiataczy".
Na Atlasie Historycznym (tym czerwono [różowo?] czarno białym) dla klasy IV podstawówki z grafami Kobylińskiego to ja się uczyłem rysować, jako 4, 5 letni gamoń.
"Atlas" powstal w oparciu o "Kronike", ale niestety tam Kobylinski przerysowal (i ujednolicil, jednoczesnie upraszczajac) tylko czesc rysunkow. A szkoda, bo "kronika" mnie rozwala wlasnie roznorodnoscia.
i jak jest Browning m1900 to wygląda jak Browning m1900, eh...
Mistrz! Polecam także min. frywolne ilustracje np. do "Sztuki obłapiania" - Fredry i "Pyta nie błądzi" - Sylwestra Podolskiego.
"Ilustrowana Kronika" jest genialna. Jako dzieciak uczyłem się na niej historii. Po latach ukazało się nowe wydanie , oczywiście kupiłem i od razu zonk. Dwudziestolecie międzywojenne pozmieniane , zniknęła cała część dotycząca PRL-u , a w zamian dorysowane dwa brzydkie obrazki o Solidarności . No wykastrowali książkę i ani słowa od wydawcy.Szkoda .
A Kobylińskiego polecam jeszcze "Jej Królewska Mość Wisła" no i oczywiście "Gawędy o broni i mundurze". Z resztą ja kupuję wszystko co ten pan ilustrował. :)
"Kronika(...)" jest świetna. Graficznie to majstersztyk. A Kobylński był w sile wieku (39 lat)i zdaje się roznosiła go chęć wszelkich eksperymentów graficznych.
Ja mam wydanie z 1967 r. Na drugiej stronie nad stopka wydawcy jest adnotacja >>"Ilustrowana Kronika Polaków" zawdzięcza swe powstanie inicjatywie Redakcji "Ekspresu Wieczornego"' na którego łamach ukazywała się w 1966 roku w odcinkach"<<.
Wydaje mi się, że podobny chwyt chciano zastosować w "Świecie Młodych" z cyklem o wynalazkach (nie pamiętam dokładnie tego tytułu tej serii) do której robił rysunki Raczkiewicz.
A propos Kobylińskiego warto moim zdaniem sięgnąć po książkę "Przez pustynie i puszczę" - tu Kobyliński opisał swe doświadczenia z pracy nad ilustracjami do "W pustyni i Puszczy". To praca i gawędziarska (jak to zwykle u Kobylińskiego), ale i bogato ilustrowana - szkicownik artystycznych poszukiwań, research postaci, murzyńskich plemion, fauny , flory itp. Dla rysowników komiksów chyba po powinno być ciekawe, bo problemy w pracy nad ilustracjami do komiksów chyba podobne.
SZ
Prześlij komentarz