wtorek, 30 lipca 2013

Komiksowe Muzeum Kaji Saudka





Kaja (Karel) Saudek urodził się w 1935 roku (podobnie jak jego brat-bliźniak Jan), dzieciństwo spędził jako „pensjonariusz” w jednym z NIEMIECKICH obozów koncentracyjnych, po zakończeniu wojny, wraz z ojcem i bratem, wrócił do Pragi (większość jego rodziny zginęła w Terezinie), na początku lat 50-tych zatrudnił się w Studiu Filmowym Barrandov. W 1966 Milos Macourek zaprosił go do wykonania rysunków do filmu „Kto chce zabić Jessii?” i od tego momentu Saudek stał się najbardziej znanym i popularnym twórcą komiksów w Czechosłowacji (w ramach filmu powstało sześć stron komiksu).
Opublikował multum krótkich komiksów dla magazynów młodzieżowych (min. „Student”, „Pop Music Expres” i „Mladý svět” ), jednak w 1979 roku Czechosłowacka cenzura wydała decyzję o zakazie publikacji jego komiksów, od tego momentu, aż do upadku „komuny”, większość jego prac była drukowana przez Czechosłowackie Stowarzyszenie Speleologiczne jako wydawnictwa klubowe.




W Polsce znany jest przede wszystkim z dwóch krótkich form zrealizowanych dla magazynu „Relax” („Zamach” i „Piętnaście istnień”, co ciekawe, ten drugi komiks nigdy nie został opublikowany w  Czechach), w 2000 roku, w magazynie „AQQ” pojawił się jeszcze dwustronicowy „Makropulos 27”.




Od lat 90-tych część komiksów pojawiła się w wydaniach albumowych, jednak choroba alkoholowa znacząco ograniczyła jego aktywność zawodową. W 2006 roku, w wyniku wypadku, zapadł w śpiączkę i do dziś leży, w stanie wegetatywnym, w jednym z praskich szpitali.














W naszym kraju mieliśmy okazję oglądać kilka wystaw Saudka, min. malarstwa (na jednym z MFK w Łodzi), w 2008 w Opolu, czy ostatnio (w 2011) retrospektywna wystawa w warszawskiej galerii Nizio.













Pod koniec 2011 w Pradze otwarto „Comics Museum Kaji Saudka”








wtorek, 4 czerwca 2013

Dni Fantastyki 2013 Wrocław

Tym razem, zgodnie z zasadą "myśl globalnie, działąj lokalnie", mocna ekipa "komiksiarzy", dzięki Agnieszce Jamroszczak, pojawiła się na wrocławskich Dniach Fantastyki.
Tzw. "strefa komiksu" miała program wypełniony praktycznie do maksimum, a że Agnieszce, mimo skromnych środków, udało się ściągnąć naprawdę doborową ekipę twóców, to, moim zdaniem, impreza dorównała wielu imprezom stricte komiksowym.

Ze wględu na swoją lokalizację (Centrum Kultury Zamek znajduje się na terenie małej miejscowości, Leśnicy, wchłoniętej przez Wrocław) Dni Fantastyki mają specyficzny charakter, "lokalsi"w pobliskiej "Żabce" ze zdziwieniem kontestowali obecność w kolejce pilotów Rebelii, w kebabowni "Dyktator" (sic!) można było trafić na średniowiecznych rycerzy, a na pętli tramwajowej co chwilę pojawiali się kolejni uczestnicy, niektórzy taszcząc w wielkich workach swoje ubiory i rekwizyty, inni cierpliwie prowadząc za ręce stada dzieciaków (strefa dziecięca działała przez całą imprezę i cieszyła sie sporą popularnością).


Prawie cały blok programowy, związany z komiksem odbywał się w pomieszczeniach, w których rozwieszona była ekspozycja Krzysztofa Gawronkiewicza (co dosyć skutecznie przyciągało "przypadkowych" uczestnikó festiwalu)

Do tego dochodził bardzo zróżnicowany program tematyczny, w którym praktycznie każdy mógł znależć coś dla siebie.
Od prezentacji twóców i ich komiksów (min. Paweł Wojciechowicz i Jego "Wenecja", Krzysztof Gawronkiewicz, Michał "Śledziu" Śeldziński, Marcin Łuczak z Robertem "Bele" Sienickim o "Profanum"),



przez warsztaty teoretyczne (min. Konrad "Koko" Okoński o komiksie sieciowym, Konrad Czernik o storyboardach, Grzegorz Janusz i Tomasz Niewiadomski o tworzeniu scenariusza komiksowego, Rafał Szłapa o fazach tworzenia komiksu, moja nieskromna osoba o o współczesnych kierunkach poszukiwań i eksperymentów w komiksie),


i warsztaty praktyczne (Szymon Teluk z Krzysztofem Gawronkiewiczem i Agata Wawryniuk), na których można było poćwiczyć, ramie w ramie,  w towarzystwie min. Rafała Szłapy czy Krzysztofa "Prosiaka" Owedyka (finalne plansze obu poniżej)





Do tego panel ze scenarzystami (Grzegorz Janusz, Tomasz Kołodziejczak, Robert Sienicki i Jakub Ćwiek), unaoczniający ciekawe aspekty i różnice w podejściu do scenariusza i współpracy na linii scenarzysta-rysownik.

I oczywiście zabójcza "Bitwa Komiksowa" (podczas której kolejny raz udowodniłem, że kompletnie nie umiem rysować).

Wydaje się, że jedynym mankamentem był brak stoiska z komiksami (a że we Wrocławiu jest kilka księgarni prowadzących ten towar, to może warto pomyśleć o ich obecności przy następnych DF?)
Jeszcze tylko pamiątkowa fotka z elficą i rycerzem.


Rzut oka na reklamy "prawie jak w Blade Runnerze" w centrum Wrocławia i można wracać do domu, po dobrze spędzonym weekendzie.

Komiks w przestrzeni galeryjnej (cz. 3)

W nawiązaniu do posta , zaległy materiał z wystawy Druilleta w Angouleme 2023 (tak, na żywo oryginały robią jeszcze większe wrażenie) : ...